Teksty

Stan wód na ścieku

08/04/2015

Pierwsza powinność każdego, gdy wstaje z łóżka: zawstydzić się sobą – notował w „Zeszytach” Emil Cioran. Myśl tę miałam ochotę wysłać esemesem w sobotni wieczór, gdy w programie „Przebojowa noc” Janusz Józefowicz namawiał, by właśnie tą drogą głosować na największy rosyjski hit.

Nie zdążyłam, wygrały „Biełyje rozy” – symbol kiczu radzieckiej popkultury lat 80., esemesową bramkę zamknięto.
A szkoda, bo poranne ćwiczenie się we wstydzie jest zapewne Józefowiczowi kompletnie obce. Może zaczyna dzień od drapania się po krzyżu, od papierocha, od szukania kapci pod łóżkiem, ale nie towarzyszy temu moralny kac gigant. Inaczej nie oglądalibyśmy w telewizji dalszych odcinków największej w historii TVP tandety, jaką jest „Przebojowa noc” w jego reżyserii i z jego udziałem. Zobaczyłam to, o ironio, w kilka godzin po seansie „Katynia”. Patrząc na obrzmiałą z wysiłku twarz Józefowicza, podrygującego ze ściągniętą do studia gawiedzią w takt radzieckich przebojów, myślałam o tym, że gdyby w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie nie zgładzono tysięcy oficerów, elity, kwiatu polskiej inteligencji, nie sięgnęlibyśmy dziś takiego dna. A tak, pozbawieni korzeni, dryfujemy ściekiem, który z każdym rokiem niebezpiecznie wzbiera.
Tego samego wieczoru przy ul. Działdowskiej odbyła się stypa po zamknięciu największego w Polsce antykwariatu. Słuchałam wierszy Agi Mishol – czytanych przez jej tłumaczkę, Justynę Radczyńską – oraz Philipa Larkina w przekładzie i interpretacji Jacka Dehnela. Piętro niżej Paweł Dunin-Wąsowicz stroił gitarę. Ktoś jeszcze przeglądał półki, szukając ostatniej okazji. Znalazłam coś z dzieciństwa – pierwszy tom „Lalki” ze staroświeckimi ilustracjami, broszurę o Indianach, książkę do angielskiego. Z półki podpisanej „Stendhal” parę miesięcy temu zdjęłam „Czerwone i czarne”. Kosztowało mnie to całe 10 zł. Wtedy, wiosną, po raz pierwszy pokazałam ten antykwariat komuś bliskiemu. W zaułku ze starymi podręcznikami, nie znalazłszy polsko-węgierskiego słownika, pocieszaliśmy się gorliwie.

Poniedziałek, 24 września 2007 roku. Tego miejsca już nie ma.

Życie Warszawy
24 września 2007

 

Zobacz także

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź